Mieszkańcy osiedla przy Zespole Szkół Gospodarki Żywnościowej i Agrobiznesu obawiają się uczniów, którzy zbierają się pod ich klatkami, żeby palić papierosy. Straż miejska i policja robi co może, problem jednak nie znika.
Problem uczniów, palących w czasie zajęć lub przerw w szkołach średnich występuje już od dawna. Szkoły próbują walczyć z tą plagą, jednak większość ich starań jest bezskuteczna. W tej sytuacji ważne są również działania służb porządkowych, których zadaniem jest karanie tego typu zachowań i zapobieganie pojawianiu się ich w przyszłości. Mieszkańcy osiedli przy ZSGŻiA czują się jednak bezsilni.
– Codziennie, szczególnie podczas długich przerw młodzież zbiera się przy wejściu do klatek schodowych – mówi jedna z mieszkanek okolicznych osiedli. – Zawsze widzę ich z papierosami, a niekiedy nawet czuję, że palą coś innego, niż papierosy. Strach przy czymś takim wyjść z domu!
Dyrekcja szkoły twierdzi, że problem jest im dobrze znany, i że nie jest to pierwszy rok, kiedy muszą sobie z nim radzić. – Kłopot z takimi uczniami jest już od wielu lat, na pewno jest tu dłużej, niż moja kadencja jako dyrektorki – wyjaśnia dyrektorka ZSGŻiA Hanna Janczak. – Uczniowie co roku są informowani o tym, że poza mury szkoły nie wolno im wychodzić. Stawiamy nauczycieli przy wyjściu, których zadaniem jest pilnować uczniów, jednak nasza szkoła nie jest w jednym budynku i nie możemy po prostu wszystkich zamknąć w środku. Dlatego wielu uczniów po prostu udaje się przemknąć poza tereny szkoły. Warto dodać, ze prowadzimy wiele akcji z udziałem policji, które mają na celu pokazać ewentualne negatywne skutki i konsekwencje palenia papierosów. Składamy również co roku wnioski o dodatkowe patrole w tej okolicy, jednak i to nie daje skutku.
Tymczasem mieszkańcy są już zdesperowani, aby przywrócić spokój na ich osiedlach.
– Dzwoniłam już wiele razy na policję – podaje jedna z mieszkanek osiedli mieszkaniowych. – Tam mi często mówią, że mam dzwonić do straży miejskiej. Po wielu telefonach do straży przestali odpowiadać na moje zgłoszenia i powiedzieli, że mam wynająć sobie ochroniarza, jeśli tak bardzo mi przeszkadzają uczniowie pod blokiem.
– Interweniujemy tak często, jak tylko jest to możliwe – komentuje komendant Straży Miejskiej w Lęborku Stanisław Olszewski. – Nasze możliwości są jednak ograniczone. Mamy zaledwie dwa patrole, które działają na zmianę, więc właściwie tylko jeden patrol funkcjonuje jednocześnie. Jeden patrol nie da rady być wszędzie na raz w mieście. Dlatego często przekierowujemy sprawy na policję, ponieważ tam mają znacznie większe możliwości od nas. Natomiast co do interwencji przy ZSGŻiA, wielokrotnie już interweniowaliśmy w tym miejscu, jednak zawsze tuż przed naszym przyjazdem uczniowie chowali wszystkie papierosy i tłumaczyli się, że wszechobecne niedopałki to nie jest ich sprawka. W takiej sytuacji funkcjonariusze udzielali pouczenia i w zasadzie na tym nasze interwencje się kończyły. Nie jesteśmy w stanie zrobić dużo więcej.
Zapytaliśmy burmistrza miasta Witolda Namyślaka o sytuację lęborskiej Straży Miejskiej: – Nie widzę obecnie perspektyw, aby zwiększyć liczebność Straży Miejskiej – podaje burmistrz. – Oczywiście myślimy o zwiększeniu liczby patroli, ale nie mamy obecnie na to środków. Poza tym zadaniem Straży Miejskiej jest uzupełniać działanie policji, która ma znacznie większe zasoby, jeśli chodzi o interweniowanie czy patrole. Dlatego jeśli Straż Miejska akurat nie może się jakąś sprawą zająć, zawsze jest policja.
– Okolice szkoły są codziennie monitorowane przez policjantów pełniących służbę zewnętrzną, ze szczególnym uwzględnieniem przerw lekcyjnych. – komentuje oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Lęborku st. asp. Marta Szałkowska. – Jest to nie tylko efektem sygnałów ze strony dyrekcji szkoły, ale wynika również z ustawowych zadań policjantów polegających na zapewnieniu bezpieczeństwa i porządku publicznego. Policjanci reagują na wszelkie przejawy demoralizacji wśród młodzieży, podejmując przewidziane prawem czynności. Niemniej wskazuję, że od początku września policjanci interweniowali wobec młodzieży szkolnej we wskazanej okolicy z uwagi na zachowania, mogące przejawiać objawy demoralizacji. Te interwencje wynikały głównie z inicjatywy własnej funkcjonariuszy.
Podsumowując, policja interweniuje, Straż Miejska też, dyrekcja szkoły poucza uczniów, a mimo tego problem nie znika. – To dzieje się już od wielu lat – przekazuje mieszkanka osiedla przy ZSGŻiA. – Od wielu lat staram się coś w tej sprawie zrobić, ale jeszcze nic mi się nie udało. Policja powinna w tym miejscu na stałe kogoś postawić, żeby pilnował porządku, bo to już robi się nie do wytrzymania. Co z tego, że zadzwonię, skoro młodzież pochowa papierosy i jutro przyjdzie znowu. Gdyby ktoś stał i pilnował, nie mieliby odwagi tu przyjść z papierosem w ręce.
