Wielkie poruszanie na plaży w Łebie. W czwartek o godzinie 14:10 do ratowników na stanowisku A5 zgłosiła się zrozpaczona matka. Była w wodzie z 11-letnim synem. Wyszła z wody zostawiając go samego w morzu, a gdy wróciła, syna już nie było…
Ratownicy przystąpili do przeszukiwania najbardziej niebezpiecznych miejsc przy ostrogach. Równocześnie stworzono łańcuchy życia w celu przeszukania całego obszaru kąpieliska. Powiadomiono także pozostałe służby z prośbą o pomoc.
Cztery łańcuchy życia złożone z z kilkuset (!!!) zaangażowanych plażowiczów przeczesywały wyznaczony obszar w wodzie. Chęć pomocy, zaangażowanie i działanie wszystkich na plaży by ratować drugiego człowieka wywarło wielkie wrażenie, podziw i ogromny szacunek ratowników i reszty plażowiczów.
Po 40 minutach prowadzonych działań do ratowników dotarła informacja, że poszukiwany chłopiec znalazł się cały i zdrowy… w hotelowym pokoju.
Ratownicy WOPR apelują kolejny raz o pilnowanie dzieci. Przez nieporozumienie na nogi postawiono wszystkie możliwe służby i setki plażowiczów. A wystarczyło tylko pilnować swoich najbliższych…