Batalia o budowę biogazowi w Lęborku dobiega końca. Spółka KRK odwołała się od decyzji burmistrza miasta, który nie wydał opinii środowiskowej dla tej inwestycji do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Słupsku. Te na posiedzeniu 29 września orzekło, że decyzję burmistrza w całości uchyla. Ustala również środowiskowe warunki przedsięwzięcia na podstawie dotychczas przedstawionych dokumentów.
Czy zakończona batalia między stronami oznacza zakończenie wojny? NIE. Przegrani, czyli Urząd Miejski i strony, czyli sąsiedzi działki, na której może stanąć biogazownia mogą się odwołać od decyzji SKO w Słupsku do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku. Zwycięzcy, czyli Przedsiębiorstwo Wielobranżowe KRK sp. z o. o. bierze natomiast pod uwagę wystąpienie na drogę sądową z powództwa cywilnego i żądania od miasta odszkodowania. Jak powiedział nam Mirosław Rekowski, przedstawiciel spółki KRK, biogazownia mogła być budowana już kilka miesięcy temu, w związku z czym spółka poniosła ogromne straty, które wyszacowano wstępnie na 3.500.000 zł.
Spytaliśmy się stron, czyli przedstawiciela spółki RKR i burmistrz miasta, czy takiego orzeczenia SKO się spodziewali.
– Właśnie takiej decyzji się spodziewałem – mówi adwokat Mirosław Rekowski, pełnomocnik spółki KRK. – Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Słupsku określiło zachowanie niektórych urzędników jako paranoidalne, nie zabrakło również stwierdzenia, że doszło do naruszenia konstytucji. Teraz chcemy budować biogazownie. Chociaż inwestor jest przerażony tym, co wyczyniały władze tego miasta, to mimo wszystko nie zamierza zrezygnować z budowy zakładu.
– Prawdę powiedziawszy nie spodziewaliśmy się, że SKO uchyli naszą decyzję – stwierdza Alicja Zajączkowska, wiceburmistrz Lęborka. – Myśleliśmy, że w najgorszym wypadku decyzja może wrócić do ponownego rozpatrzenia. Dlatego też jesteśmy zaskoczeni, że kolegium odwoławcze zdecydowało się ustalić środowiskowe warunki dla tej inwestycji.
Na pytanie czy miasto będzie się odwoływać od decyzji Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Słupsku, wiceburmistrz Zajączkowska stwierdziła, że w tej kwestii bardziej powinni odwoływać się zainteresowane strony, czyli właściciele działek sąsiadujących z działką na której ma zostać wybudowany zakład. Równie ostrożny jest pełnomocnik spółki RKR. Powiedział nam, że nie od niego zależy, czy spółka będzie żądać odszkodowania od miasta. Jednak jeśli by wystąpiono na drogę sądową, a miasto sprawę by przegrało, to odszkodowanie pochodziłoby z budżetu miasta, czyli pieniędzy podatników.
Na zakończenie jeszcze kilka cytatów z decyzji Samorządowego Kolegium Odwoławczego:
„ Z zebranych w sprawie dowodów wynika, że planowane przedsięwzięcie budzi obawy ze strony części mieszkańców Lęborka (…) Poglądy mieszkańców, nie są jednak jednolite, bowiem znaczna ich grupa wypowiedziała się za budową biogazowni, widząc w tym czynnik sprzyjający rozwojowi miasta. Odnosząc się do stanowiska osób i podmiotów gospodarczych, którym przyznany został status strony, Kolegium Odwoławcze stwierdza, że realizacja przedsięwzięcia zgodna jest z obowiązującym planem zagospodarowania przestrzennego miasta. (…) W ocenie Kolegium zastrzeżenia części mieszkańców wynikają z braku wiedzy dotyczącej skutków funkcjonowania biogazowi i obaw przed nowościami technicznymi i technologicznymi, dotychczas zastosowanymi w Polsce w niewielkim stopniu.”
Adam Reszka