Galeria artystyczno-językowa Cafe Minerwa przy ul. Reja 23 zaprasza na wystawę malarstwa Iwony Fidor.
– Prace młodej malarki można podziwiać do połowy listopada. Proszę więc nie zwlekać z decyzją – zachęca Anna Kalinowska, właścicielka galerii. – Myślę, że w naszym klubie znalazły one odpowiednią oprawę.
Istotnie odpowiednią, bo sprawdzili to goście wernisażowi w miniony poniedziałek, zapełniając po brzegi niewielkie, ale przytulne i ze smakiem urządzone stylowe wnętrza. Akurat pasujące do galerii sztuki, w dodatku promującej początkujących artystów.
Iwona Fidor zaproponowała na swoją pierwszą indywidualną wystawę 10 obrazów z kilkudziesięciu, jakie ma w swoim na razie krótkim dorobku. Jest to bowiem bardzo młoda osoba: w lipcu obroniła magisterium z zarządzania zasobami ludzkimi na Wyższej Szkole Administracji i Biznesu w Gdyni.
– Maluję z zamiłowania od dawna, a dokładniej od 1996 roku – mówi Iwona Fidor. – Może to rodzinne, bo moją nauczycielką rysunku i malarstwa była ciocia, Alina Walkusz i to w jej Małej ASP poznawałam zasady i tajniki sztuk plastycznych. Do swojej pasji powróciłam po studiach i już w lipcu uczestniczyłam w plenerze na świętego Jakuba. Po raz pierwszy wtedy malowałam architekturę miejską i brałam udział w wernisażu prac artystów z całego kraju.
Pani Iwona najchętniej maluje przyrodę, szczególnie kwiaty, ale i oryginalne portrety. Alina Walkusz uważa, że maluje lepiej niż ona sama, gdy przygotowywała swoją pierwszą wystawę w Klubie Nauczyciela. Malarstwo pani Iwony określa jako minimalistyczne, bo są to kadry roślin, postaci, zwierząt na prawie jednolitych tłach.
– Buduje klimat na zasadzie kontrastów barw achromatycznych, jak biel-czerń – wyjaśnia Alina Walkusz.
Wernisaż Iwony Fidor jest drugim od otwarcia Minerwy. Pierwszą wystawę urządziła Anna Kalinowska w hołdzie pamięci swojej mamy – Marii Michałowskiej z Lublina.
– Teraz chcę promować młodych artystów – mówi pani Ania. – Najpierw lęborczan, a potem studentów ASP w Gdańsku, z którymi mam dobry kontakt.
W planie są spotkania autorskie, ale szczegółów na razie nie poznamy.
Można się spodziewać, że klub spopularyzuje się w kręgu miłośników sztuki i wrośnie w atmosferę miasta. W każdym razie wernisaż Iwony Fidor był udany, co dobrze rokuje na przyszłość. Malarka i właścicielka przygotowały do szampana bogaty poczęstunek, nie tylko słodki.
– Nawet się nie spodziewałam takiej frekwencji – wyznaje pani Ania. – Cieszę się więc z nawiązanego z Aliną Walkusz kontaktu.
Iw. Ptasinska