Krzysztof Dawidowski z Lęborka postanowił przejść 600 km brzegiem morza, jednocześnie modląc się w intencji za Polskę, za bezpieczeństwo, nazywając swoją wyprawę „Różaniec wzdłuż granic”. Trasa, którą sobie wyznaczył, przebiega linią brzegową od granicy polsko-niemieckiej do granicy polsko- rosyjskiej i ma trwać 18 dni.
Krzysztof Dawidowski rozpoczął trasę ze Świnoujścia 16 maja o godzinie 5 rano i cały czas idzie brzegiem morza. Będzie starał się przejść dziennie 8 godzin, około 40 km. Pierwszego dnia, trasa z 35 kilometrów przedłużyła się na około 50. Aktualnie pogoda sprzyja.
– Jakiś czas temu jedna osoba w Polsce postanowiła postawić krzyż na Polsce, biorąc krzyż i przejść całą Polskę robiąc ślad krzyża. Ja wcześniej chodziłem na ekstremalne drogi krzyżowe, ale tym razem postanowiłem, że przejdę z różańcem i modlitwą wzdłuż linii brzegowej – mówi Krzysztof Dawidowski. – Skłoniła mnie do tego sytuacja, która się dzieje w Polsce i Europie Trasa, którą wymierzyłem ma 600 km, ale idąc już widzę jak się zmienia i wydłuża. W Świnoujściu musiałem przepłynąć promem na drugą stronę. Są utrudnienia, ale widoki i przeżycia niesamowite. Tereny na których turyści spędzają czas są oczywiście zadbane i przygotowane na spacery, ale tereny nieprzystosowane turystycznie są zakamieniałe, co bardzo utrudnia marsz. Nie udało się tego przewidzieć. Szykowałem się na tę wyprawę jeżdżąc cały czas do Łeby. Przerwy robię sobie w momencie kiedy czuje taką potrzebę. Idąc obserwuje wyjątkowe miejsca, wyciszam się i mam dużo motywujących przemyśleń. Jeżeli chodzi o modlitwę, to też nie chcę Matki Boskiej zanudzać cały czas różańcem, więc daję jej chwilę spokoju i wtedy idę w medytacji i ciszy. Skupiam się aby dotrzeć do wyznaczonych punktów i żeby ten czas spędzić poświęcając się modlitwie w odosobnieniu.







